Pisałam w dniu 12, że nie dam rady... Ale później zebrałam się w sobie i jednak zrobiłam ćwiczenia. Od tamtego dnia robię je codziennie bez przerwy i mam nadzieję wytrwać w tym jak najdłużej. Czasem robię nawet ćwiczenia przed północą, ale dla mnie liczy się, że w ogóle mam chęć, żeby je zrobić. Dzisiaj mija moje małe 16 dni z Mel i Tiffany (od jakiś 5 dni, jeśli chodzi o Tiffany) i choć nie wiem, czy zgubiłam cokolwiek ze swojego ciała, to cieszę się, bo ćwiczenia są już częścią mojego dnia :)
MOTYWACJI MIŚKI, MOTYWACJI!




Stosujesz jakąś dietę? Mogłabyś napisać o tym post?
OdpowiedzUsuń